Magemar

Składamy podziękowania:

Składamy podziękowania następującym osobom i firmom za pomoc w projekcie THPV Bembridge 1938 (porządek chronologiczny):

BARDZO DZIĘKUJEMY!!!

(w tej chwili ta lista nie jest pełna - dlatego prosimy o cierpliwość - jak skończymy to ten komunikat zniknie)
Marcin Toporek i Firma Fairplay
Do Firmy Fairplay zgłosiliśmy się jeszcze przed zakupem jednostki w styczniu 2009 r. Od razu trafiliśmy do Marcina Toporka. Od razu się zaprzyjaźniliśmy - da się go polubić nie za to co mówi a co robi. PO zakupie jednostki Marcin sam nam zaproponował - chłopaki polecę z Wami do Gillingham i razem przygotujemy staruszkę do holowania. No i z wielką przyjemnością zabraliśmy Marcina. To Marcin był szefem akcji w dniach 11-14.02.2009. To on wyznaczył potężnego MT Argus do holownaia Bembridge. On też wykluczył możliwość podjecia statku w Gillingham i nakazał przeholowanie z Gillingham do miejsca o dużym zanurzeniu - wypadło na Greenhithe. Po wstępmnym przygotowaniu statku w Gillingham - głównie zabalastowaniu -ruszyliśmu do Greenhithe. Tam również po przybyciu trwały prace zabezpieczające statek i przygotowujące go do podróży morskiej. Marcin z nas wyzystkim ma najwieksze doświadczenie morskie i dobrze zna swoją robotę. Dlatego był mianowanym przez grupę Adriana, Kamila i Zahusia na Kapitana akcji holowania. Po wstępnym przygotowaniu naszej Bembridge Marcin z chłopakami odleciał do Berlina dnia 13.02.2009. Dziękujemy Fairplay, dziękujemy Marcinie!

Oto zdjęcia z całej akcji w której brał udział Marcin Toporek.
Tomasz Mossur i Szczecin Pilot
Tomkowi Mossurowi ze Szczecin Pilot - który pilotował Bembridge jako Pilot ze Świnoujścia do Szczecina dnia 20.02.2009. To nie był zwykły prosty pilotaż - tylko mozolne przedzieranie się przez krę i pola lodowe o grubości niekiedy dochodzącej do 40 cm. Operacja rozpoczeła sie o 11:00 na nabrzeżu Władysława IV a zakończyła o 19:30 jkuż w Stoczni Forkor.

 Wszystko przewidzieli konstruktorzy i budowniczowie Bembridge ale nie pływanie w lodach. Jej stary kadłub nieźle oberwał - szczególnie dziób. Nie odbyło się bez przecieków - najpoważniejszy pojawił sie na dziobie, kiedy uderzyliśmy w grubą krę. Woda lała sie strumieniem, po wstępnym zabezpieczniu już do końca holowania musieliśmy co chwila odpalać pompę by odpompować nadmiar wody. Tomek doskonale "powodził całym zaprzegiem" - kiedy trzeba było to zwalniał nawet do jednego węzła. To co wytrzymał dziób szło następnie na prawą burtę gdzie sterczały szyny podtrzymujące niegdys pomost wejściowy do statku. Gdyby taka szyna się oderwała to byłby niowy przeciek. A gdyby si ę oderwałą z kawałkiewm poszycie to mogło być bardzo groźnie. Ale i tym razem sprzyjało nam szczęcie, może lepiej powiedzieć znowu jej sprzyjało szczęcie. Tomek dzięki!

Oto zdjęcia i filmy z całej akcji:

Zdjęcia Kamila

Zdjęcia Zahusia i Marcina
Nasza galeria
Czas i kalendarz
 I    I  Smith's Dock